header1
header2
header4

Czy moje dziecko właściwie korzysta z multimediów?

            Współczesny świat to globalna wioska. Każdy z nas może włączyć komputer i dowiedzieć się o wydarzeniach, które miały miejsce przed chwilą w najdalszym zakątku świata. Ten, kto nie potrafi obsługiwać komputera i korzystać z Internetu, nie liczy się w świecie. Kochamy nasze dzieci. Chcemy, by nie były gorsze od innych i… kupujemy im komputer. Czy robimy dobrze? Dlaczego warto kontrolować czas, jaki spędzają nasze dzieci przed ekranem komputera? Dlaczego gry komputerowe stanowią dla nich zagrożenie? Jakie są symptomu komputerowego nałogu i jakie są tego konsekwencje? O tym możecie Państwo przeczytać w poniższym artykule.

            Każdy z nas zapewne kupił w swoim życiu jakieś urządzenie techniczne. Co wtedy robimy? Czytamy instrukcję obsługi, powoli oswajamy się ze sprzętem. Kupując komputer zapominamy o tym. Nie chodzi o nauczenie dzieci obsługi tego urządzenia, ponieważ nasze pociechy są zaskakująco w tym dobre, ale o wpojenie im zasad korzystania z niego. Jako rodzice powinniśmy nauczyć je bezpiecznego i pożytecznego korzystania z komputera i Internetu oraz innych multimediów. Musimy dzieciom uświadomić, na jakie strony nie wolno im wchodzić (zabezpiecza to specjalny pogram - kontrola rodzicielska, który jest w nowszych komputerach). Powinno nauczyć się je etyki korzystania z sieci (czyli jakie zachowania są grzeczne a jakie nie) i dopiero wtedy nasza pociecha może bezpiecznie korzystać z tego urządzenia - oczywiście pod stałą kontrolą rodzica, z której nikt nas nie zwolni.

            Jesteśmy przekonani, że kupując kolejną grę edukacyjną czy dając dziecku dostęp do Internetu, przyczyniamy się do jego rozwoju. I tak i nie! W naszym mózgu gromadzimy przez całe życie informacje różnego typu. Są to tak jakby szufladki, do których wrzucamy różne informacje np. z języka polskiego, matematyki, przyrody, jazdy na rowerze, haftowania czy wiedzy ogólnej o świecie. Mózg dzieci musi uporać się z tymi informacjami, czyli musi mieć czas na ich przetworzenie (powrzucanie do właściwych szuflad i utworzenie połączeń między nimi, aby je odnaleźć, kiedy trzeba). Dzięki temu potrafimy kojarzyć fakty z różnych dziedzin, robimy się mądrzejsi, bystrzejsi, radzimy sobie coraz lepiej z rozwiązywaniem problemów. Jednak nasz mózg musi mieć na to czas (sen, odpoczynek, brak wrażeń, dodatkowych bodźców). Jeśli go nie ma, to "upycha" informacje byle gdzie i byle jak, a później nie może ich znaleźć, tak jak my z zagraconej szafie. Dlatego nasze dzieci mają trudności w nauce. Niby wiedzą, co i jak, ale nie potrafią zastosować wiedzy w praktyce. Co jest temu winne? Otóż nadmiar bodźców. Nasze dzieci odrabiając lekcje albo grają w jakąś grę, albo rozmawiają na gadu-gadu z sześcioma kolegami równocześnie, słuchają muzyki, wysyłają sms-y a w pokoju gra telewizor. To wszystko oznacza, że do mózgu naszych dzieci dochodzi za dużo informacji na raz, a one nie są w stanie ich uporządkować. W głowie robi im się kogel-mogel i w gruncie rzeczy niczego nie zapamiętują, a za tym idą problemy w szkole i życiu. Do nich należy: spłycanie języka, brak umiejętności wykorzystania wiedzy w praktyce, problemy wśród kolegów (bo nie potrafią być dobrym towarzystwem do rozmów czy zabawy), problemy z koncentracją uwagi, ciągłe zmęczenie, które pokonują napojami energetyzującymi, tego dochodzi agresja, oswajanie się z brutalnością i okrucieństwem, zaśmiecanie sobie głowy niepotrzebnym i informacjami (np. że Doda właśnie zerwała z kolejnym chłopakiem), bóle głowy, kłopoty ze snem czy wady postawy itd. Po prostu robią się głupsze a nie mądrzejsze. Niestety często naiwnie myślimy, że naszemu dziecku nic nie grozi, bo ono mądrze korzysta z tych udogodnień i (niestety) bardzo często się mylimy.

            Jak rozpoznać czy nasza pociecha (czy to duża, czy mała) jest już w szponach nałogu? Pierwszą oznaką jest znikanie z przestrzeni rodziny i spędzanie długich godzin przed komputerem. Drugi objaw: gdy dziecku mówimy, aby przyszło do nas albo brało udział w życiu rodzinnym to słyszymy "Zaraz". Gdy ponawiamy próbę odpowiada: "Przecież mówiłąm/-łem, że już idę". Kiedy stawiamy sprawę zdecydowanie lub podchodzimy do komputera, by zakończyć jego pracę - robi się agresywne. Sygnałem także jest to, że nie potrafi się od niego oderwać, zapominając o jedzeniu i czynnościach higienicznych. Nie wychodzi do kolegów czy rezygnuje z aktywności fizycznej (np. gry w piłkę nożną). Wyjście "na dwór" jest dla niego karą.

            Wobec tego, co powinniśmy zrobić, jako rodzice? Oczywiście zaczynamy od tłumaczenia i kontroli rodzicielskiej stron, na które wchodzi i gier oraz czasu spędzanego przed komputerem. Musimy zwrócić uwagę na to, z kim się kontaktuje przez Internet itd. Zanim dziecku damy grę, powinniśmy sprawdzić, co w niej jest i dbać oto, by płytki świat Internetu nie kształtował świata wartości naszych dzieci, czyli by potrafiło odróżnić świat wirtualny od prawdziwego. Dziecko w wieku wczesnoszkolnym powinno korzystać tylko przez godzinę dziennie z komputera i to, co drugi dzień. Uczeń szkoły podstawowej i gimnazjum może spędzać przed komputerem 120-150 minut dziennie z zależności od Państwa decyzji. Nigdy przed snem, by ośrodkowy układ nerwowy miał czas na wyciszenie się. Przynajmniej jeden dzień w tygodniu powinien być wolny od komputera.

            Te urządzenia bez wątpienia są pożyteczne, ale każde z osobna i w wyznaczonym przez nas (jako rodziców) czasie. Świat Internetu chce wmówić naszym dzieciom złą, wypaczoną wizję świata opartą na szkodliwych wzorcach (np. życiu celebrytów). Dlatego my - rodzice powinniśmy nauczyć je odróżniać to, co wartościowe od kiczu i nie pozwolić, by zwiodły je łatwe recepty na życie. Naszym zadaniem jest dostarczanie im rzetelnej wiedzy, jak mądrze i odpowiedzialnie korzystać z multimediów. To, co możemy im zaoferować, to żmudna i niełatwa praca nad charakterem i pokonywanie własnych słabości. W przeciwieństwie do tego Internet mami sławą, bogactwem, łatwą karierą oraz złymi postawami. Przyszłość pokaże, czy spełnimy się na tym polu w roli rodziców. To niełatwe zadanie, ale stawką jest dobro naszych dzieci, które kochamy. Powodzenia!

            Na podstawie artykułu "Dzieci w komputerowym nałogu" prof. Mariusza Jędrzejka - Joanna Kunicka-Jung