header1
header2
header4

Informacja dla rodziców uczniów Zespołu Szkół w Batorzu -

Rady psychologa z Centrum Psychologicznego TM w Toruniu

 

„Jak radzić sobie z agresją w klasie? Jak uchronić dziecko, by nie padło ofiarą klasowych agresorów? I co zrobić, gdy okaże się, że to właśnie nasz syn jest  "tym złym”?”

 

- Dlaczego niektóre dzieci zostają kozłami ofiarnymi w szkole?

 - Rola kozła ofiarnego przypada tym dzieciom, które nie mają tendencji do agresji. Są konformistyczne, ciche, uległe. Przyjmują postawę obronną uciekając od konfrontacji z innymi. Traktowanie kogoś jak kozła ofiarnego związane jest z przekonaniem dziecka agresywnego, że uległy uczeń przyjmie atak. Brak obrony powoduje, że dziecko agresywne nie obawia się kompromitacji i wie, że po prostu ma przewagę, więc i tak będzie w tym starciu górą.

 

- Co może zrobić uczeń, by nie stać się kozłem ofiarnym?

 - Wchodzić w interakcje z innymi. Czyli nie poddawać się biernie temu    co robi środowisko, ale wyrażać swoje zdanie głośno i wyraźnie - często broniąc siebie obniżyć pewność siebie przeciwnika. Trudno jest określić ogólnie, jak to zrobić,  gdyż każda sytuacja jest inna. To, czy stajemy się kozłami ofiarnymi, zawdzięczamy niestety rodzicom, bo oni mają wpływ największy na kształtowanie się naszej pewności siebie we wczesnym dzieciństwie.

 

- Jak więc powinni zachować się rodzice poszkodowanych dzieci?                            Jak wytłumaczyć dziecku, że "ma się nie dać”? Rodzice powinni interweniować czy lepiej, by tego nie robili?

- Trzeba interweniować zawsze, gdy dziecko jest w sytuacji zagrożenia.                               Nikt z nas nie chciałby być pozostawiony na pastwę losu. Jeśli dziecko zgłasza nam, że ze strony kolegów występuje w jego kierunku agresja, należy koniecznie poprosić je o dokładne przedstawienie sytuacji. Następnie wspólnie z dzieckiem ustalamy działania. Na początku może być to działanie samego dziecka. Jeśli sytuacja się nie zmieni lub zagraża zdrowiu naszego dziecka, kierujemy swoje kroki do szkoły, prosząc o pomoc wychowawcę i pedagoga. Jeśli dziecko jest zwykle uległe i bierne, trudno od niego żądać, że stanie się silne i "się nie da”. Zachęcam wtedy do burzy mózgów całą rodzinę, do wspólnego przeanalizowania sytuacji i zaproponowania strategii działania. Gdy już znajdziemy jakieś wyjście z sytuacji, koniecznie trzeba zapytać dziecko: czy jeśli zdarzy się ponownie dana sytuacja, to zachowa się w uzgodniony sposób. Bywa, że zmierzenie się z agresorem jest po prostu za trudne. Wtedy zachęcam bardzo do kontaktu z psychologiem, który pomoże wypracować dziecku odwagę do działania.

 

- A jak rozmawiać z agresorami? Gimnazjaliści często przyznają, że gdy słyszą od pedagoga, że "trzeba być dobrym dla ludzi”, to wzbudza to w nich tylko śmiech.

 - Czasami takie słowa nie trafiają do ludzi młodych. Oni częściej uczą się doświadczając czegoś bezpośrednio. Myślę, że mamy takie czasy,  że bez przygotowania warsztatowego będzie bardzo trudno nauczycielom po prostu przekonać młodzież do bycia ok. Lubię przytaczać takie filozoficzne myśli :   "Czynisz dobro, a ono do ciebie wraca, jeśli czynisz zło, ono też wróci”. Namawiam więc młodych ludzi, aby sprawdzili czy tak jest. Uśmiechnij się do pani w sklepie, a zobaczysz, że ona też się uśmiechnie. Powiedz coś miłego mamie, a mimo tego, że często jest zła i zmęczona, będzie miło zaskoczona. Polecam naprawdę proste przykłady - najlepiej w formie warsztatu, gdzie młodzi ludzie odgrywają sytuację  i mówią co poczuli, co pomyśleli. Prosta zależność: przyczyna - skutek.

 

- Co z rodzicami agresorów: jak poradzić sobie z wiadomością, że to właśnie ich dziecko jest "tym złym”?

 - Gdy do naszego Centrum trafiają rodzicie z dziećmi agresywnymi, często zauważamy że brakuje im metody, techniki na wychowanie. Starają się być stanowczy, aby dać dziecku poczucie bezpieczeństwa,  a kończy się to agresją: krzykiem, przemocą fizyczną, co tak naprawdę napędza młodych ludzi do takiego samego sposobu radzenia sobie w rzeczywistości. Co robimy? Pomagamy.  Jest problem, to go rozwiązujmy. Nie skupiajmy się na myśli, że to nasze dziecko jest "złe”. Ono przez tę złość coś nam mówi. Gdy do tego dotrzemy, jest ok. 

Działajmy - to dobra rada